Wokół egzaminu na tłumacza przysięgłego powstało wiele mitów. Przede wszystkim, że jest bardzo trudny.

Tymczasem nie do końca tak jest.

Trzeba jednak pamiętać, że jest to egzamin zawodowy.

Że po uzyskaniu uprawnień tłumacza przysięgłego sądy, prokuratury, policja, straż graniczna i inne instytucje będą nas wzywały w charakterze biegłego. Zatem przed przystąpieniem do egzaminu warto umieć wykonywać takie tłumaczenia. Nie perfekcyjnie i w pełni profesjonalnie, ponieważ do tego potrzebne jest doświadczenie, ale po prostu względnie dobrze.

Jeśli kandydat posiada takie umiejętności, egzamin przy odrobinie szczęścia zda. Ewentualne uzyskanie mniejszej liczby punktów niż wymagana może być spowodowane niekorzystnym doborem tekstów egzaminacyjnych. Ostatnio pojawiają się literackie oraz stosunkowo trudne teksty publicystyczne. Warto też pamiętać, że na egzaminie tłumaczymy jak w XVI wieku: bez internetu, pisząc odręcznie... no dobra, jak w XX wieku, bo jednak długopisem i na ładnym papierze.

 

Do egzaminu przygotowywałam osobiście kilkudziesięciu tłumaczy. Wielu więcej w ramach studiów

podyplomowych IPSKT od 2009 r.

Kilkakrotnie egzamin zdały osoby, które nie były do końca przygotowane. Bo zabrakło czasu. Ale zdały.

 

Aby zdać egzamin należy uzyskać 75% punktów z części pisemnej, następnie również 75% z części ustnej.

 

Jak więc zdać egzamin na tłumacza przysięgłego?

 

Rada nr 1: Nie stresuj się. Warto to poćwiczyć. Aby stres nie stanął na drodze do sukcesu. Prawie wszyscy

mówią, że bardzo się stresowali przed egzaminem i w trakcie. Tylko właściwie dlaczego? Egzamin to nie walka o

przeżycie, jedynie sprawdzenie pewnych umiejętności, można go zdawać ponownie.

Z drugiej strony jeśli nie opanujesz stresu, ten zawód nie jest prawdopodobnie dla Ciebie.

Dasz radę tłumaczyć na rozprawie? Chcesz w ogóle tłumaczyć na rozprawie czy na policji? Może wcale nie?

Wtedy warto się zastanowić, czy jest sens zdawać ten egzamin.

Czy sam prestiż bycia TP jest wystarczającym powodem? Nie trzeba być TP, aby być świetnym tłumaczem.

 

Rada nr 2: Zastanów się, czy na pewno chcesz wykonywać tłumaczenia prawnicze? Czy prawo jest dla Ciebie interesujące?

Bardzo lubię tłumaczyć wyroki sądowe, akta w sprawach karnych, umowy również sprawiają mi frajdę. Ale nie każdy tak ma.

Na rynku jest deficyt tłumaczy medycznych. Bardzo dobrą branżą są tłumaczenia techniczne z zakresu energetyki, energii odnawialnych, kolejnictwa. Może wolisz którąś z tych dziedzin?

 

No ale załóżmy, że zawód tłumacza przysięgłego jest zdecydowanie Twoim marzeniem, że po tłumaczeniu przez osiem godzin odpowiedzi na pozew i jej formatowaniu będziesz mówić, że fajny dzień był w pracy... A więc:

 

Rada nr 3: Przygotuj się do egzaminu. Łatwo powiedzieć? Tak. To nie jest matematyka dyskretna ani fizyka kwantowa. Nie musisz umieć składać silnika odrzutowca... Egzamin wymaga jednak dużego nakładu pracy, ponieważ wykonywanie tego zawodu wymaga konkretnej wiedzy. Tłumaczenia prawnicze tym się różnią od filmowych czy marketingowych, że nie liczą się tylko umiejętności językowe czy talent copywritera, lecz również wiedza prawnicza. Nie można być tłumaczem prawniczym nie znając dobrze systemów prawa języka źródłowego i docelowego. Ani jeśli musisz często korzystać ze słownika. To trochę jak jak jazda samochodem: nie możesz w trakcie jazdy sprawdzać, co oznaczają napotykane znaki drogowe. Musisz je po prostu znać.

 

No więc jak się nauczyć do egzaminu?

 

Zakładam, że znasz język na poziomie C2, czyli prawie natywnym.

- Po pierwsze, warto zapisać się na kursy/studia podyplomowe/studia stacjonarne prawnicze. Prawa polskiego i francuskiego. Ciekawą ofertę mają szkoły prawa francuskiego. Magister prawa jest opcją najlepszą, ale czasowo i finansowo nie każdy może sobie pozwolić na studiowanie.

- Drugą opcją jest kurs tłumaczeń prawniczych.

- Trzecią opcją jest samodzielne czytanie książek prawniczych. Pozycji na rynku jest mnóstwo. Z francuskich mogę polecić serię Aide-memoire Dalloz. Z polskich książki wydawnictwa Beck. Tak chodzi o te kobyły po xxx, a czasem xxxx stron. Nie ma lekko.

- Należy przeczytać wszystkie podstawowe kodeksy francuskie i polskie. Ze zrozumieniem. Próbując znaleźć równoważne przepisy w drugim systemie prawnym. Wybieracie oczywiście zagadnienia, które Was interesują. I zwracacie szczególną uwagę na język, składnię, terminologię, synonimy...

W księgarniach znajdziecie bardzo dobre tłumaczenie Kodeksu spółek handlowych na j. francuski.

- Warto czytać ustawy. Choćby wyrywkowo. Nie ma innego sposobu, aby nauczyć się języka prawnego i prawidłowo tłumaczyć przepisy prawa. Ciekawymi ustawami są m.in. Prawo upadłościowe i naprawcze czy Ordynacja Podatkowa, natomiast ustawą łatwą jest Ustawa o ochronie danych osobowych, od niej można zacząć przygodę z czytaniem tekstów prawnych.

- Na rynku dostępnych jest od niedawna wiele książek zawierających m.in. umowy handlowe, pisma procesowe w sprawach karnych, które umożliwiają dostęp do dokumentów autentycznych. Warto je poznać.

- Szczególny nacisk należy położyć na prawo karne i postępowanie karne. Większość początkujących tłumaczy ma niewielką wiedzę na ten temat. Jest to dziedzina fascynująca, lecz jednocześnie dość trudna w systemie francuskim. Polskie postępowanie karne jest znacznie bardziej przystępne. A jak tłumacz pomyli areszt śledczy z zakładem karnym to klops (niestety to częsty błąd).

- Język. Ojczysty. Jego znajomość jest warunkiem koniecznym. I nie wystarczy być nativem. Nativem jest każdy Polak. Czy każdy Polak zrobi proste tłumaczenie na j. polski (zakładając biegłą znajomość języka obcego)? Pomijam kwestie ortografii czy interpunkcji, przekład jest zadaniem trudnym, nie jest to podstawianie słów, wymaga odpowiedniego wyboru struktur leksykalnych i składniowych, pełnego zrozumienia tekstu źródłowego i umiejętności oddania elementów kulturowych w języku docelowym. No więc... dalej czytamy. Czytamy pozwy, wyroki, umowy, opinie prawne...

- Początkujący tłumacze mogą czytać dwujęzyczne tłumaczenia dyrektyw, rozporządzeń unijnych, TFUE, Konstytucji. Sztywny język unijny ma co prawda niewiele wspólnego z dobrym przekładem, ale jest jakimś punktem wyjścia.

- Studentom lub świeżo upieczonym absolwentom poważnie myślącym o zawodzie tłumacza przysięgłego polecam pracę w kancelarii prawniczej lub notarialnej czy firmie francuskiej, gdzie będziecie mogli się czegoś więcej nauczyć.

 

Rada nr 4: Poćwicz tłumaczenia ustne. Z koleżanką, z kolegą z grupy fejsbukowej. Bardzo dobrym ćwiczeniem jest tłumaczenie artykułów prasowych. Mają bardzo różnorodne słownictwo i składnię. I zaskakują na egzaminie. Niektóre są naprawdę trudne.  Tłumaczenie a vista aktu notarialnego czy przepisów prawa jest przy tym banalnie proste.

 

Rada nr 5: Jak już zrealizujesz swój plan nauki, skończysz kurs, idź na egzamin. Nawet jeśli wydaje Ci się, że być może nie zdasz, że jeszcze nie wszystko umiesz. Idź. Potem może się wiele wydarzyć, wiele osób odkłada termin egzaminu, aby się lepiej przygotować, i tak się "uczą" przez 10 lat, aż w końcu porzucają temat. Tłumacz przysięgły nie zna każdego słowa, przepisu czy aspektu prawnego.

 

Egzamin pisemny trwa cztery godziny i polega na tłumaczeniu czterech tekstów:

- dwóch z języka polskiego na język obcy, w tym jednego, który jest pismem sądowym, urzędowym albo tekstem prawniczym

- dwóch z języka obcego na język polski, w tym jednego, który jest pismem sądowym, urzędowym albo tekstem prawniczym.

 

Pamiętaj o przeczytaniu całego tekstu przed rozpoczęciem tłumaczenia. Samo tłumaczenie zacznij od słów kluczowych. Dobrze się nad nimi zastanów. Jeśli nie do końca rozumiesz tekst, przeczytaj raz jeszcze.

 

Rada nr 6: Nie nastawiaj się na korzystanie ze słowników. Słowniki można oczywiście wziąć. Dla spokoju. Ja wzięłam dwa. Wyglądałam dziwnie. Ludzie przyszli z wózkami i wyjęli stosy słowników. Ale nie zajrzałam do żadnego. Nie dlatego, że byłam genialna. Po prostu dobrze przygotowana, zarówno merytorycznie, jak i psychicznie i logistycznie.

Dobrze jest przygotować własne glosariusze. Pamiętajcie jednak, że jeśli nie znacie jakiegoś słowa, nie rozumiecie jednego zdania, nie oznacza to automatycznie, że nie zdacie egzaminu. Absolutnie nie należy się taką sytuacją stresować, tylko szukać rozwiązań. Przykładowo: [nieznane słowo], [treść nie do końca zrozumiała przez tłumacza]... :-)

 

I ostatnia rzecz: Większość osób mówi, że czasu jest za mało. Ja z egzaminu pisemnego wyszłam o godz. 11.06 (start o 9.00). Kilkakrotnie pytano mnie czy jestem pewna, czy dobrze się czuję... :-) Mimo bardzo młodego wieku (26 lat) z pisemnego wynik miałam bardzo dobry. Bo najważniejszy jest plan działania, coś na kształt biznesplanu w biznesie. I spokój. Pamiętaj, że nie musisz uzyskać 100%, aby zdać. 75% wystarczy.

 

Tak więc moja ostatnia rada nr 7: ćwiczcie pisanie odręcznie, bo to inna bajka niż pisanie na klawiaturze. I pisanie od razu na czysto. To mój sekret, opatentowany jeszcze w liceum. Najpierw myślicie, tworzycie plan, tłumaczycie słowa kluczowe. Oddychacie, patrzycie chwilę na ptaki za oknem. Robicie drobne notatki. Podkreślacie słowo czy zdanie, na które zostawicie sobie miejsce, które chcecie przemyśleć na samym końcu. Tłumaczycie wszystkie cztery teksty zaczynając od najłatwiejszych. I dopiero po przetłumaczeniu wszystkich robicie delikatną korektę. Najpierw oczywiście sprawdzamy z tekstem źródłowym. A potem drugi raz, ale czytacie tylko tłumaczenie tylko w języku docelowym. I trzeci raz - sprawdźcie elementy formalne zgodnie z ustawą i kodeksem tłumacza przysięgłego.

 

Trzymam kciuki!

 

PS. Nie każdy świetny tłumacz zdaje ten egzamin za pierwszym razem.

 

Przykładowe teksty egzaminacyjne: https://arch-bip.ms.gov.pl/pl/rejestry-i-ewidencje/tlumacze-przysiegli/przykladowe-teksty-egzaminacyjne/

A o samym egzaminie przeczytasz tutaj: https://arch-bip.ms.gov.pl/pl/rejestry-i-ewidencje/tlumacze-przysiegli/najczesciej-zadawane-pytania/

 

 

 

 

 

 

20 października 2020

Egzamin na tłumacza przysięgłego

+48 509 566 602 

         km@traduire.pl

  1. pl
  2. fr